Rodzice i przedszkola

Młody rodzic, chcący posłać swoje przysłowiowe skarby do przedszkole językowe Warszawa ma przed sobą żmudną i usianą przeciwnościami drogę. Procedura zapisów jest bardzo skomplikowane, zasady przyznawania punktów wyjątkowo niejasne i bardzo dużo zależy tu też od dobrej woli samych dyrektorów poszczególnych placówek. A do tego odwieczny już problem - brak miejsce. W samej tylko Warszawie zarejestrowanych jest czterdzieści siedem przedszkoli z miejscami dla ponad tysiąca maluchów.

Potrzeby zaś są ca najmniej dwa razy większe - dotychczas o miejsce ubiega się ponad dwa tysiące dzieci, a termin składania wniosków upływa dopiero pod koniec tego miesiąca. Pozwala to wyobrazić sobie skalę problemu. A jak reaguje na to rząd i władze samorządowe? Nijak - mówi się o problemie, obiecuje podjąć odpowiednie kroki i pomóc młodym rodzicom, ale na deklaracjach się kończy, a matka (bo to dotyka zazwyczaj kobiet) zamiast powrócić do czynnego życia zawodowego jest uwiązana do dziecka i domu, co pogarsza sytuację materialną całej rodziny, często zmuszając ja do skorzystania z pomocy opieki społecznej, za co - jak wiemy - płacimy my wszyscy.

Inną alternatywą somą babcie, ciocie na rencie czy wynajęte opiekunki, ale to naraża na szwank więź łączącą rodziców z dzieckiem.